Zamknąć pętlę - czyli 2 etap rowerem dokoła Polski


W okresie 17.08-05.09.2012 w 20 dni zrealizowałem 1 etap objechania Polski na rowerze. Mimo zaplanowanego objazdu całej pętli kraju w 24 dni, szybko zrezygnowałem z samej jazdy w czasie na rzecz poznania jak największej ilości przejeżdżanych kilometrów. Odwiedziłem wówczas wszystkie miejsca jakie można było na trasie, często zbaczając z niej kilka kilometrów i wracając z powrotem. Przejechałem ponad 2600 km i jednoznacznie stwierdziłem, że przysłowie "Cudze chwalicie, swego nie znacie" ma jak najbardziej uzasadnienie. Po powrocie mimo zamiłowania górskiego, gdzieś w głębi mnie cały czas kiełkowała myśl dokończenia podjętej próby i zamknięcia pętli Polski w jak najszybszym czasie. Mimo kilkukrotnego przekładania wyjazdu udało mi się to zrealizować w pierwszym tygodniu czerwca 2013r. W dniach 02-09.06.2013, gdy przez Polskę przechodziły fronty burzowe a w Niemczech i Czechach szalały żywioły powodziowe, zamknąłem pętlę wokół Polski przejeżdżając w 8 dni około 1000km.


Ślad trasy z GPS. Kolory zielony i niebieski naprzemian oznaczają odcinki dzienne.


Profil trasy z GPS


"Bez względu na pogodę" - brzmiała odpowiedź na pytanie sąsiada co z deszczem. Tak, też się stało.


Start.


Zabrałem ze sobą nowe wodoodporne sakwy, sprawione na urodziny przez współpracowników firmy w której pracuję. Musiałem tylko dokupić inny, odpowiedni bagażnik; mój rozdarłby je na strzępy. Mimo obaw o ich wytrzymałość sprawdziły się bardzo dobrze, zważywszy na zastane na granicy zachodniej kocie łby, które towarzyszyły mi przez dwa dni drogi. Na całym odcinku objazdu Polski nie widziałem tak złych dróg jak na zachodniej ścianie. Wierzyć mi się jeszcze nie chce, że to jest w ogóle możliwe z tej strony naszego kraju i wspominam to jak zły sen.


Środkiem transportu był oczywiście mój użytkowany na co dzień stalowy rower górski. W Lubaniu zerwałem linkę od tylnej przerzutki - w końcu po tylu latach (13) wcale mnie to nie zdziwiło, że się rozsypała. Jednak sam byłem tego przyczyną, gdyż haczyłem gumę naciągową o jej pancerz. Najciekawsze jest to, że zastanawiałem się od samego Szczecina co by było gdyby... Dodatkowo wymieniłem też gumę tylnego koła bo jakoś dziwnie się zachowywała od samego startu. Sklepikarz gdy zobaczył rower stwierdził, że na takim czymś nie da się jeździć. Szczęka mu opadła gdy dowiedział się, że tylna opona ma ponad 10000km. Odporny na jego wywody zjeżdżając z Koniakowa w stronę Żywca (co za idiota zostawił kocie łby na samym końcu przed S'ką?) dostałem się niepostrzeżenie na drogę szybkiego ruchu. Piękna trasa w dół nie dała mi możliwości ucieczki więc rozpędziłem się do 72,7km/h (mój rekord tym rowerem). Na szczęście żadnemu funkcjonariuszowi straży granicznej nie chciało się opuszczać samochodu gdy do nich dotarłem.


Trochę za dużo zabrałem - choć wszystkiego tu nie ma.


Koniec - pętla Polski domknięta. Zdjęcie licznika zrobione po powrocie do domu.


"Polska przypominała mi ukryty skarb. Jej mieszkańcy to jedni z najserdeczniejszych ludzi w Europie,

a sam kraj należy do najbardziej malowniczych, przez jakie przejeżdżałem."

"Człowiek, który objechał świat na rowerze" Mark Beaumont


Z najdziwniejszych rzeczy jakie mi się przydarzyły to wylanie rzeki Nysy Łużyckiej na drogę przed miejscowością Potok, gdzie nagle znalazłem się po kolana w wodzie. Późniejsze godziny wydostania się z zalanych terenów i lekkie zboczenie z trasy. Rozkręcenie się dolnego mocowania bagażnika i koszyka bidonu.


I i II etap rowerowej pętli dokoła Polski.


W Szczecinie znów dane mi było gościć u Państwa Miłoszewskich. Marek zrobił w tym roku trasę wzdłuż Wisły, a kilka dni wcześniej przed moimi odwiedzinami pojechał sobie na lody do Berlina przemierzając w 14 godzin 300km. Twardziel - ja jeszcze nie przekroczyłem 200km w jednym dniu. Za to tym, niedającym się jeździć rowerem, dwa tygodnie po powrocie wykręciłm średnią 28,6km/h na odcinku 49,2km. I co nie da się panie sprzedawco? Jak się chce to wszystko się da. ;)




Pocztówki z podróży.



Wszystkim spotkanym na trasie dziękuję z całego serca za dobre słowo i pomoc.